Polacy ratujący Żydów

Cykl audycji Radia Kielce - każda niedziela, godz. 17.10

Odcinek 10

13.05.2018

Kazik, pomóż – Rodzina Zygadlewiczów, Bodzentyn

Marianna i Kazimierz Zygadlewiczowie z Bodzentyna ocalili podczas wojny życie Nachmana Rubinowicza. Zostali odznaczeni medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w 1983 roku…

Żyd przyjeżdżał do Bodzentyna jeszcze przed wojną, bo zakochał się w Żydówce pochodzącej z jednej z najbogatszych bodzentyńskich rodzin – wspomina relację swojej cioci Marysi p. Jadwiga Płonka, córka Marianny i Kazimierza Zygadlewiczów.

Żydzi zaczęli się osiedlać w Bodzentynie w II połowie XIX wieku. Społeczność szybko się rozrastała, stanowiąc przed II wojną światową ok 1/3 ludności miasteczka. Zajmowali się głównie handlem i drobną wytwórczością, podobnie jak np. w Chęcinach, Chmielniku lub Daleszycach. W Bodzentynie urodziła się także p. Róża, Żydówka, w której zakochał się Nachman Rubinowicz. Po ślubie wspólnie wyjechali do Łodzi, gdzie Rubinowicze prowadzili rodzinną fabrykę mydła. W 1939 roku Róża i Nachman Rubinowiczowie wrócili do Bodzentyna i wynajęli dom od Marianny i Kazimierza Zygadlewiczów. Mieli nadzieję przeczekać tu wojnę. Róża i Kazimierz znali się jeszcze ze szkoły.

Kiedy zaczęły się pojawiać pogłoski o planowanej akcji wywózki Żydów z Bodzentyna, Kazimierz Zygadlewicz pomógł Rubinowiczom zorganizować aryjskie dokumenty. Róża z córką wyjechała do Warszawy, a Nachman, który przybrał imię Józef udał się do Sandomierza i zatrudnił w stoczni. Tam padło podejrzenie, że jest Żydem. Aresztowanemu Józefowi udało się uciec z grupą chrześcijan. Udał się do z powrotem do Bodzentyna i błąkał się po okolicznym lesie. Zauważyła go jedna z mieszkanek Bodzentyna, która doniosła o tym Zygadlewiczowi.

Wieczorem wychodzę na podwórko i słyszę szept „Kazik, Kazik”. Poznałem go po głosie. Powiedział: Kazik, pomóż! – wspomina słowa taty Jadwiga Płonka. Najpierw donosił mu żywność na pole. Potem zorganizował kryjówkę.

Najpierw ukrywał się w trumnie, bo dziadek Zygadlewicz i tatuś robili trumny. A potem powstała kryjówka między ścianami” – opowiada Jadwiga Płonka. Kryjówka zorganizowana między ścianą domu, a ścianą warsztatu stolarskiego, miała zaledwie tyle miejsca, żeby się położyć. O ukrywaniu Józefa wiedzieli tylko Marianna i Kazimierz. Kiedy Józef doszedł do siebie, zaczął uczyć Kazimierza domowej produkcji mydła, by pomóc mu w utrzymaniu rodziny. W kryjówce u Zygadlewiczów Nachman Rubinowicz spędził 1,5 roku, do końca wojny.

Po wojnie Józef odnalazł żonę i córkę. Razem udali się do Łodzi, gdzie zaprosili także Zygadlewiczów, by wspólnie odtworzyć rodzinną fabrykę mydła Rubinowiczów. W 1945 roku doszło do tragedii. Żona Józefa, Róża, została zamordowana przez nacjonalistów. Kilka lat później Józef ożenił się ponownie. Z żoną i dwiema córkami w 1957 roku wyjechał do Izraela, gdzie mieszkał do końca życia. Na dwa lata przed śmiercią odwiedził Polskę, rodzinną Łódź i spotkał się z Marianną Zygadlewicz oraz jej dziećmi, by jeszcze raz podziękować za ich pomoc.

Tutaj, ludzie którzy przeżyli wojnę nic nie opowiadali. Żyć, iść na przód, pracować… –mówi Ewa Shahamorov, córka Nachmana Rubinowicza, mieszkająca w Izraelu – Mój tata opowiadał, ale w skrócie. To były traumatyczne wspomnienia. Czasem krzyczał w nocy i budził się z ciężkich snów. Gdyby nie tacy ludzie jak Zygadlewicze, nie byłoby mnie na tym świecie – mówi Ewa Shahamorov.

Autor Marlena Płaska
W tym odcinku
Opowiadamy o Polakach

Marianna Zygadlewicz

Kazimierz Zygadlewicz

Ukrywane osoby

Nachman (Józef) Rubinowicz

Opowiada

Jadwiga Płonka, córka Marianny i Kazimierza Zygadlewiczów

Ewa Rubinowicz Shahamorov, córka Józefa Rubinowicza

Media